ziarnko grobu

W tym wierszu Stanisława Barańczaka jest mnóstwo zabawy (czy raczej walki!) ze słowem, z tego między innymi jest znany, za to podziwiany.

Tu ta walka nie bawi: przejmuje; prowadzone z nieukrywanym wysiłkiem mikroprzesunięcia – od słowa do słowa, od brzmienia do brzmienia – kierują się nieuchronnie w stronę, którą obchodzi się ostrożnymi kręgami, tam nie ma co się spieszyć. Wielki wiersz, trudno go nie czytać biograficznie, ale nawet z tego kontekstu wyjęty – produkuje ciarki & dreszcz.

Powiedz, że wkrótce

Powiedz krtani, że wkrótce. I powiedz powiece,
tej kołdrze z piaskiem pod nią, księżniczce, nad ranem
drażnionej ziarnkiem grochu. (Bo późno: po trzeciej).

W... no, to słowo, też na wpół martwe... w „powiecie”?
W powiecie skóry wszyscy znają się nawzajem.
Powiedz krtani, że wkrótce. I powiedz powiece.

Wieści krążą tu, z ust do własnych ust, powietrze
przez magnetofon tętnic przewija nagrane
pogłoski: ziarnka gromu. Już późno, to przecież

prawie świt. Stań w łazience, patrz z bliska w powierzchnię
lusterka. Nie w twarz na dnie. W to, co zezna na niej
pyłek, rysa szkła. Powiedz krtani. I powiece.

Po pierwsze, że już wkrótce. Po drugie – po jeszcze
bardziej pierwsze – że całą widzianą na jawie
ciemnością ziarnka grobu, choć późno, poprzecie

właściwą stronę skóry, tę, gdzie się po wieczne
mgnienie skupiło Wszystko znane, nienazwane.
Którą? Wiesz przecież. Powiedz krtani. I powiece
na tym jej ziarnku globu, za późno: Po trzecie –

  1. sheik.yerbouti’s avatar

    Ależ on siedzi w kontekście tak mocno, że nie idzie wyjąć.

reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *