nieufność praktyczna

Trzy drobiażdżki, poskrywane w przypisach (na marginesach) biografii Witkacy. Portret wielokrotny Janusza Deglera:

Witkiewicz-ojciec odradza swemu synowi małżeństwo z Anką Oderfeldówną: „Pomyśl, co zrobisz, jak Ci się wysypie pół tuzina Żydków, Twoich dzieci? Czy potrafisz nie obrazić ich matki, czy potrafisz przezwyciężyć swój wstręt?”

Warto [...] zerknąć na margines, do przypisu, gdzie Witkacy zwierza się Malinowskiemu: „Uwiodłem portugalską kurwę z Brazylii, ale bez wielkiej przyjemności. Dwa trepangi, po czym odechciało mi się. Straszne jest moje życie.”

Witkacy w książce Janusza Deglera żyje też w świecie, w którym nie ma homoseksualistów (chociaż przyjaźni się z Karolem Szymanowskim, który wraz z „przepięknym góralem” świadkuje na jego ślubie).

Robię krzywdę autorowi recenzji Portretu wielokrotnego, Błażejowi Warkockiemu, wyciągając na pierwszy plan (i z kontekstu, z wywodu) fragmenty jego tekstu. Ale zależy mi na dobitnym pokazaniu, jak działa na co dzień nieufność wobec narracji, nieufność, przedstawiona jako kategoria „założycielska” postmodernizmu w książce, której omawianie napocząłem wczoraj. Warkocki oddaje sprawiedliwość Deglerowi:

nie ulega wątpliwości, że książka Janusza Deglera to przebogate źródło informacji o autorze „Nienasycenia”, pełne szczegółów, dat, faktów – i zdjęć

ale postawa nieufności nakazuje mu szukać przemilczeń, okruchów biograficznych nie zlepionych w żadną całość interpretacyjną, nie poddanych refleksji, nie obrobionych narzędziami dekonstrukcji.

Tekst Warkockiego jest króciutki, zajrzyjcie do niego, a krzywda wyrządzona mu przeze mnie zostanie w części zrekompensowana. Dodam jeszcze, że B.W. był studentem, a jest współpracownikiem Czaplińskiego: jaka szkoda (bo byłoby fajniej, gdyby postawa „twórczej nieufności” nie była zjawiskiem, które tak łatwo podejrzewać [w Polsce] o lokalność).

  1. kwik

    Wręcz przeciwnie, Warkocki sam sobie robi krzywdę, komentując niezbyt mądrze te wstrząsające cytaty. Na przykład mądrości starego Witkiewicza zostają uzupełnione o wnikliwą puentę:
    „Ojcowskie rady skutkują – Witkacy rezygnuje z ożenku, a Oderfeldówna do końca życia pozostaje panną.”

    Fakt, Witkacy się z nią nie ożenił, ale czy dlatego została starą panną? A przede wszystkim — skąd wiemy, że to skutek rady ojca? Bo Witkacy zawsze robił to, co ojciec każe? Bo przekonała go wizja przez ojca roztoczona, chociaż sam — niewiniątko — by nawet nie pomyślał?

  2. nameste

    kwik:

    Bo przekonała go wizja przez ojca roztoczona, chociaż sam – niewiniątko – by nawet nie pomyślał?

    Są dwie możliwości: albo biografia Deglera wyjaśnia te kwestie, albo nie. Jeśli to pierwsze, trzeba by zajrzeć i sprawdzić zasadność punety Warkockiego. Jeśli drugie – Warkocki ma rację „piętro wyżej”, a na tym ożenkowym parterze kwestie trzeba rozstrzygać w oparciu o inne źródła. Ale zwracam uwagę, że B.W. pisze:

    Witkacy długo przebiera i wybiera, aż w końcu się decyduje. Uczciwie informuje też małżonkę, że będzie ją zdradzał, co czyni chętnie i często.

    Z czego może wynikać, że tak stanowcza sugestia ojca w rzeczy samej mogła dostatecznie wpłynąć na wybrednego Witkacego.

    Więcej – bez lektury Deglera i innych źródeł (np. Listów do syna; wyszły w 1969, ale czy kompletne?) – nie da się odpowiedzialnie powiedzieć.

  3. kwik

    A równie dobrze można uznać, że dla wybrednego w ogóle każdy pretekst dobry. Można też zauważyć, że Witkacy umiał powstrzymać żonę Jadwigę przed wydaniem na świat choćby jednego potomka. Rozsądniej byłoby napisać: „Nie wiemy, czy ojcowskie rady skutkują – jednak Witkacy rezygnuje z ożenku. Oderfeldówna do końca życia pozostaje panną.”

  4. nameste

    kwik:

    Rozsądniej byłoby napisać [...]

    Ale chyba widzisz, w jakie szczegółowe i bez związku z tezami Warkockiego przyczynkarstwo wszedłeś.

  5. kwik

    Wszedłem, bo właśnie na tym przykładzie dobrze widać, że głupio przegina, byle nagiąć do swoich tez. Wystarczyłaby sugestia, a Warkocki chce wziąć czytelnika na postronek. Nie myśl, czytaj, ja ci zaraz wszystko wyłożę. No i się wykłada.

    Albo tu:
    Czy Witkacy też reprezentował model białego pana w korkowym kapeluszu badającego dzikich? (...) Warto więc znowu zerknąć na margines, do przypisu, gdzie Witkacy zwierza się Malinowskiemu: „Uwiodłem portugalską kurwę z Brazylii, ale bez wielkiej przyjemności.„
    To w Portugalii są dzicy?

  6. nameste

    @ kwik:
    Ja się nie czepiam tego, że się czepiasz, a tego, że się czepiasz hm... płytko. No bo wiesz, ja mogę wytłuścić słowo uwiodłem i pytać się – ale co to znaczy? Że jej nie zapłacił? Ale jeśli nie zapłacił, to czemu „kurwa”? A może ta brazylijska lejdi była zbyt „portugalska” [=biała] i stąd brak przyjemności? Co nim w takim razie powodowało? Poczucie kolonialnego obowiązku kulturowego (typu „bwana kubwa bierze co jego nie dbając o punkt widzenia dzikusów i umniejszając znaczenie tego wymuszenia poprzez pogardę i deprecjonowanie ofiar”)?

    To są – jak dla mnie – ciekawe kwestie i ciekawe tropy. Warkocki ma prawo rzucać pierwsze lepsze pytania, jakie przychodzą mu do głowy, jeśli dotyczą tematyki, której nieobecność u Deglera bije [niektórych] po oczy. Bo pokazuje po prostu białe plamy, w których biografia Witkacego leci defaultem, czyli serią nieuświadamianych sobie przez czytelnika[*], ukrytych i milczących założeń.

    [*] a zapewne i biografa

  7. kwik

    Brak wielkiej przyjemności z przygodnego seksu można wyjaśniać na wiele sposobów, nawet nie mieszając do sprawy kolonializmu. Ale czemu nie, razi mnie dopiero próba narzucenia takiej interpretacji.

    A czepiam się płytko, bo Deglera nie czytałem. Z dwojga złego wolę już uderzające białe plamy niż wyciskanie na siłę za pomocą instrumentarium krytyki postkolonialnej.

  8. nameste

    @ kwik:
    Mam wrażenie, że czepiasz się pojedynczych zdań (za to, że zostały sformułowane tak a nie inaczej), a sens szerszego kontekstu gdzieś umyka. Ale KJP.

  9. galopujący major

    „Witkacy w książce Janusza Deglera żyje też w świecie, w którym nie ma homoseksualistów”

    Kompletnie się nie znam na Witkacym (choć wiem, że kiedyś się jako tako poznam),ale pamiętam, że Wat wspominał, że Witkacy każdemu robił test na homoseksualistę. Wata przyjął nago i siusiał przy nim do nocnika...

  10. nameste

    galopujący major:

    Wat wspominał, że Witkacy każdemu robił test na homoseksualistę

    Nie wiem, czy wydalanie to dobry test na *seksualist— Ale powiedzmy, że anegdota jest prawdziwa i że Witkacy rzeczywiście miał taką zabawę a la angielski internat. Pytanie brzmi: czy cokolwiek z tego planu weszło do Biografii Deglera? Bo o to tu chodzi.