cholerne korpo

Za oknem po typowo listopadowych ponurościach dziś od rana ani chmurki, a ja mam ochotę na mały seans nienawiści. Przy okazji szperania za nową książką Olgi Tokarczuk trafiam na stronę w Empiku i widzę, że to cholerne korpo (o którym słyszałem już tyle ponurych historii) używa jakiegoś cholernego softu, po anglosasku traktującego tytuły. Więc widzimy:

Prowadź Swój Pług Przez Kości Umarłych

a pod spodem:

autor: Tokarczuk Olga

Mimo wszystko nie wierzę, że to efekt działań jakiegoś wklepywacza-niedouka i że to „czynnik ludzki” odpowiedzialny jest za tę żenadę. To znaczy jest, oczywiście, tylko na innym korpo-poziomie.

A taki, dajmy na to, merlin.pl potrafi (choć, z kolei, poprawnie myślników nie wyświetla).


DODANE bardzo ciekawa rozmowa z autorką o książce


  1. telemach

    Ku mojemu zdziwieniu nie jest to jedynie skutek bezmyślnej implementacji anglofilnego softu, lecz również dokonania złego wyboru, bo pisanie wszystkich słów tytułu dużymi wcale nie jest obligatoryjne, „stoi jak byk” nawet w instrukcji dla informatyków:
    http://www.informatics.sussex.ac.uk/department/docs/punctuation/node27.html

  2. nameste

    @ telemach:
    Czyli korpo-debile.

  3. kwik

    Szokujące prostactwo. Przestaję do nich chodzić, nie będę finansował upadku kultury.

  4. szekina

    Ciekawy wywiad w Wyborczej, dzięki. Niektóre z jej książek po drodze były dla mnie dość ważne wpisując się w rozmaite myślenia o różnych rzeczach (poza „Biegunami”, których nie przeszłam). Do tej pory mam dużą słabość do „Domu dziennego, domu nocnego”, i „Anny Inn”, niektóre wątki pojawiające się w wywiadzie wydają się mieć coś wspólnego, pewnie przeczytam w najbliższych tygodniach.

  5. AJ

    @telemach

    Informatycy z Sussexu mieli fajnego pana od interpunkcji, ale co to ma do rzeczy?